Czwartek w Plovdiv

Od dziś pozostało siedem dni do wyjazdu z Płowdiw na Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Teraz ciężko mi powiedzieć, czy to dużo, czy mało. Jeszcze niedawno twierdziłam, że dużo, a to przecież już jutro rozpoczynają się najważniejsze zmagania sportowe na świecie w tym roku! Ten czas biegnie nieubłaganie, ale najważniejsze jest, że forma idzie w górę, pływam coraz szybciej i omijają mnie kontuzje, a na tę chwilę nic więcej mi nie potrzeba.

Nie odliczam dni do startu, nigdy tego nie robiłam, po prostu wiem, kiedy mam stanąć w blokach i wiem, że wtedy muszę być gotowa i maksymalnie skoncentrowana.

Pogoda dziś, jak zresztą codziennie, dopisuje i w cieniu termometr pokazuje 34 stopnie Celsjusza, dlatego wolę się nie zastanawiać, jaka gorąco jest w słońcu. A do tego mam luźniejszy dzień i popołudnie wolne od treningu, jest więc czas, żeby trochę odpocząć i wybrać się na chwilę do miasta na małe zakupy. W końcu kajakarka to też kobieta, a ja jak każda kobieta lubię zakupy.

Niestety, to co przyjemne, szybko się kończy. Wolne popołudnia zawsze prędko mijają, dlatego szybko trzeba wrócić na ziemię, bo jutro wcześnie rano pobudka, czego nie znoszę, śniadanko i najprzyjemniejsza cześć dnia - trening.
Trwa ładowanie komentarzy...